|
ARTUR
STAROSTA
absolwent naszej szkoły
przeżył filmową przygodę z
Jerzym Hoffmanem
(Cytaty z "Tygodnika Pilskiego" - B. Wolska z 1998.06.23)
Był więc Artur chłopem z rybą, dragonem, Tatarem....
Akcja dzieje się w wąwozie - opowiada. - Na pierwszym planie siedzi Zagłoba
i śpiewa coś po ukraińsku. Z tyłu pali się ognisko, przy którym stoję ja.
Piekę rybę. Nagle słychać strzały, to dragoni... Ja rzucam rybę i uciekam
w las... A Zagłoba krzyczy: nie strzelajcie, jam szlachcic! Zagrałem więc
niezbyt odważnego osobnika.
Był też Artur dragonem pod murami Zbaraża, który uczestniczył w zdejmowaniu z krzyża ciała Podbipięty.
- Wszyscy śpimy: Skrzetuski, Zagłoba, Wołodyjowski i dragoni - mówi,
jakby czytał scenariusz.- Ja mam zabandażowaną głowę i zakrzepłą krew na
twarzy. Nagle budzi nas jakiś trzask. Wstajemy i patrzymy... Później jest
drugie ujęcie. Wyskakujemy z szańca i biegniemy do krzyża... Kiedy jesteśmy
blisko poznajemy, że na krzyżu wisi ciało Podbipięty. Zdejmujemy je.

I wreszcie Artur wcielił się w rolę Tatara, który z dwoma innymi,
gonił Helenę, Zagłobę i Rzędziana.
- Goniliśmy uciekającą trójkę całym tabunem tatarskim - wspomina.-
Jechaliśmy takim półksiężycem. I nagle, na pierwszy plan wysuwają się
trzej Tatarzy, wśród nich ja. Bardzo dobrze nas widać. Wjeżdżamy do lasu i tam zmieniają nas kaskaderzy.
|